Kategorie: Wszystkie | Inne | Makarony | Okolice | Risotto
RSS

Inne

czwartek, 17 lipca 2008
Jestem Twoim wiernym czytelnikiem od wielu już lat, ale po raz pierwszy piszę do Ciebie, bo znikąd pomocy, jak i desperacja we mnie, a nawet flustracja. Tylko Ty, Drogie Bravo, możesz rozwiązać mój problem i rozterki moralne. Ale najpierw jeszcze trochę w kwestii snów. Bo mi się śniło dzisiaj, że moja rodzona siostra miała... łabędzia. Takiego białego. Pięknego. I że ona go wyprowadzała na spacer, na smyczy, jak charta jakiegoś. Droga Redakcjo, cóż robić? I co, ów sen oznacza? Może ma on związek z drugą kwestyją, którą chcę poruszyć w mym liście? A mianowicie co następuje: te pomidory w puszkach co je sprzedają na mieście, to one bez skórek są, tak? No tylko dlaczego zapomnieli dopisać na opakowaniu (jakąś czcionką wyboldowaną ładnie), że one bez skórek są, jak się owe skórki samemu wygrzebie z wszelkiego rodzaju sosów, tudzież innych gotowanych dań.

Próbowałem już wszystkich rodzajów pomidorów. Każda otwarta puszka powoduje u mnie wielki stres, a i wygrzebywanie skórek z gorących potraw nie należy do rzeczy przyjemnych. Na szczęście w okresie letnim można pomidory z puszki zastąpić pomidorami świeżymi. Ale co począć zimą? Kiedy tylko chińskie pomidory w sklepach, smakujące raczej jak brudny t-shirt, co go jakieś chińskie dziecko za miseczkę ryżu wyplotło w pocie czoła. Liczę na Twoją pomoc, na rozwianie moich wątpliwości, a może nawet na interwencję u producenta pomidorów puszkowych. Bardzo boję się, że te sny co mnie ostatnio nawiedzają, to właśnie tzw. pokłosie mojej skórkowej obsesyji. I być może łabędź na smyczy to dopiero początek? I z czasem będzie jeszcze gorzej, i w kolejnym śnie siostra ma będzie wyprowadzała na smyczy diabła jakiegoś wcielonego czy coś równie przerażającego.

Załączam pozdrowienia, shiherlis.

11:05, shiherlis , Inne
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 14 lipca 2008
No to mi się zniknęło. Oczywiście jak każdy (nie)przyzwoity bloger nie mam żadnego sensownego wytłumaczenia. Po prostu stało się i tyle. Ta przerwa nie wynikała ani z lenistwa, ani z braku czasu czy też nadmiaru innych obowiązków. W ostatniej notce narzekałem na zimno, a teraz mógłbym ponarzekać że lato jakieś takie słabe i nieco bez sensu. Ale muszę przyznać, że 20 stopni pana Celsjusza mi całkowicie do szczęścia wystarcza, do tego trochę słońca, mało deszczu i dzień długi jak serial „Klan”.

To tyle na dobry, nowy początek. Teraz muszę poczytać co u was i co tam ciekawego pichciliście przez ostatnie miesiące.
09:42, shiherlis , Inne
Link Komentarze (2) »

statystyka