Kategorie: Wszystkie | Inne | Makarony | Okolice | Risotto
RSS
czwartek, 21 lutego 2008
Właściwie powinienem zacząć tradycyjnie, czyli że dzisiaj jeden z moich ulubionych przepisów... Mogę też zacząć zgodnia z Tradycją 2.0, czyli napisać że mój Nikon nadal cierpliwie odmawia posłuszeństwa. Takie mam pytanie: czy aparaty cyfrowe się naprawia, czy po prostu się wyrzuca jak przestają działać? To tyle jeśli chodzi o tradycję.

Pastisio, bo to jest Hero of the Day, to danie kuchni greckiej. Istnieje również wersja włoska tej potrawy, przepis gdzieś mam, jak znajdę – się podzielę. No to zaczynamy:
Penne rigate
Zdjęcie zastępcze, bo Nikon na emeryturze.

Składniki:

500g makaronu rigatoni (można go zastąpić penne rigate)
po 500g mielonej wieprzowiny i wołowiny
pęczek świeżego tymianku (ja dodaję również nieco suszonego)
oliwa z oliwek
sól, świeżo zmielony biały pieprz
50 dag żółtego sera – twardego i raczej ostrego

Na sos beszamelowy: 0,7 litra mleka, 4 łyżki masła, 4 łyżki mąki, sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Makaron gotujemy al dente, zgodnie z przepisem na opakowaniu. Na dużej patelni rozgrzewamy oliwę. Mięso mieszamy z tymiankiem i smażymy. (Trochę tymianku zostawiamy – przyda się)

W dużym naczyniu żaroodpornym (albo w dwóch mniejszych) układamy warstwami na zmianę makaron i mięso. Ostatnio warstwą powinien być makaron. Wstawiamy do piekarnika na około 15 minut.

W międzyczasie robimy sos beszamelowy: w garnku roztapiamy masło, po około minucie dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy, żeby zlikwidować grudki. Wlewamy zimne mleko i mieszając gotujemy na średnim ogniu aż sos zgęstnieje. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką. Żółty ser ścieramy na tarce. Makaron polewamy sosem, posypujemy serem i resztą tymianku, pieczemy jeszcze 15-20 min.

Tip of the Day:

W ostatniej notce pisałem o metodach zagęszczania sosu beszamelowego, jeśli przypadkiem wyjdzie nam za rzadki. Niezastąpiony kolega A.DeRaph podał mi jeszcze jeden – czyli dodanie żółtka. W ogóle słyszałem o dodawaniu żółtek do beszamelu, kiedyś nawet spróbowałem, ale z rozpędu wbiłem całe jajko :-)
Smacznego!
18:11, shiherlis , Okolice
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 lutego 2008

„Siła złego na jednego” – jak mawiał nieoceniony Andrzej Zydorowicz. No bo tak – coś tam gotowałem w zeszłym tygodniu, i myślę sobie fotkę przy okazji trzasnę, żeby jakieś życie na tym blogu było. Niestety, mój wysłużony Nikon 4600 odmówił posłuszeństwa. Chyba na zasłużoną emeryturę przeszedł. Z początku miałem nadzieję, że to tylko problem z bateriami, ale wymiana niewiele pomogła, a właściwie to nic nie pomogła :-)

Lasagne ze szpinakiem – to jedno z moich ulubionych dań, jeden z pierwszych zrealizowanych przepisów, no i danie sławne na pół świata :-). Występuje w dwóch wersjach: z mięsem i z serami. Dzisiaj wersja mięsna.

Szpinak
Zobacz synku! Tak wygląda szpinak! ;-)

Składniki:

- 2 opakowania mrożonego szpinaku
- 0,5-0,7 kg dowolnego mięsa mielonego
- 1 duża cebula
- 2-5 ząbków czosnku (w zależności od preferencji)
- oregano (świeże lub suszone)
- sól
- biały pieprz
-makaron lasagne (jedno opakowanie 500g w zupełności wystarczy – najlepsza jest taka bez konieczności wstępnego gotowania)
- ser żółty
-sos beszamelowy: 3-4 łyżki masła, tyleż samo łyżek mąki, ok. 0,7 litra mleka, sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa

Najpierw robimy farsz:

Cebulę drobno siekamy. W garnku rozgrzewamy oliwę z oliwek. Dodajemy cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Wsypujemy nieco oregano. Dusimy ok. 3 minut aż cebula będzie szklista. Dodajemy szpinak; ja osobiście go nie rozmrażam, ale można i rozmrozić przed dodaniem. W czasie gdy szpinak z twardej deski zmienia się w przyjazną dla oka i podniebienia papkę, na patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy mięso, żeby nie było surowe. Doprawiamy solą, białym pieprzem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Wrzucamy do garnka z rozmrożonym już szpinakiem i dusimy ok. 15-20 minut aż masa nieco zgęstnieje.

Ucieramy ser i robimy sos beszamelowy: w garnku roztapiamy masło, po około minucie dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy, żeby zlikwidować grudki. Wlewamy zimne mleko i mieszając gotujemy na średnim ogniu aż sos zgęstnieje. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką. Jeżeli sos jest za rzadki można wykonać dwie czynności: albo dodać trochę masła, albo wymieszać w szklance mleko i łyżkę mąki i wlać do sosu. Trzecie rozwiązanie (najmniej skuteczne) to dodanie trochę startego sera.

Ok., mamy już wszystko. Przed zrobieniem sosu beszamelowego rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni. Przystępujemy do zrobienia lasagne właściwej. W naczyniu żaroodpornym rozlewamy trochę sosu beszamelowego, układamy na nim płaty makaronu, na nich farsz szpinakowo-mięsny, a potem znowu sos, makaron, farsz itd. Aż do zapełnienia naczynia, posypujemy starty żółtym serem i wstawiamy do piekarnika na około 20-25 minut.

Smacznego!
12:11, shiherlis , Makarony
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 lutego 2008
Piątek – dzień postny. Czyli albo „pyry z gzikiem” (kto z Poznania i okolic, ten wie o co chodzi), albo śledzie w śmietanie, albo jajko sadzone i szpinak. Mój przyjaciel często powtarza, że u niego na piątkowych obiadach królują „pyry i syfon”. I mówiąc szczerze, mimo że znamy się dobrze i długo to ja nadal nie wiem, co za tym określeniem się kryje. I zawsze, przy okazji piątku, zapominam go o to zapytać.

Pora na danie idealne na postny dzień, czyli spaghetti z tuńczykiem i anchois.

Składniki:

500g spaghetti
oliwa z oliwek
1 cebula
2 ząbki czosnku
4 filety anchois
2 puszki pomidorów bez skórek
2 puszki tuńczyka w oleju
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
świeżo posiekana natka pietruszki

Sposób przygotowania:

W garnku z grubym dnem rozgrzewamy oliwę z oliwek. Dodajemy pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Kiedy się lekko zarumieni dodajemy posiekany czosnek i anchois. Smażymy ok. 3 minut, rozgniatając jednocześnie anchois na jednolitą masę.

Dodajemy pomidory, zwiększamy ogień i gotujemy bez przykrycia ok.8-10 minut. Wrzucamy rozdrobnionego tuńczyka z dużą ilością pieprzu. Całość dokładnie mieszamy i dusimy na małym ogniu ok. 25 minut, aż sos zgęstnieje.

Makaron spaghetti gotujemy al dente zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i dodajemy do sosu, całość dokładnie mieszamy i wykładamy na talerze. Przed podaniem posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!
wtorek, 12 lutego 2008

O ile mnie pamięć nie myli, a jak wiadomo pamięć bywa zwodnicza i z wiekiem się pogarsza, to przedstawiony poniżej przepis jest pierwszym, który popełniłem. Mówiąc tak bardziej po polsku: od tego właśnie dania rozpoczęła się moja przygoda z gotowaniem. No to zaczynamy.

Składniki:

- dwa opakowania tortellini (z dowolnym farszem – ja osobiście preferuję tortellini z szynką, ale może być również z serem lub grzybami)
- 0,5 kg dowolnego mięsa mielonego
- 2 puszki pomidorów bez skórek lub 1 kg świeżych
- duża cebula
- 3-4 ząbki czosnku
- 40 dag startego żółtego sera
- oliwa z oliwek
- sól, świeżo zmielony pieprz
- oregano, bazylia (świeże lub suszone)
- łyżeczka cukru
- masło

 

Tortellini

 

Sposób przygotowania:

Tortellini gotujemy w dużym garnku zgodnie z przepisem na opakowaniu (można oczywiście tortellini zrobić samemu, ale to wyższa szkoła jazdy – ale muszę kiedyś spróbować, o efektach poinformuję).

Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i smażymy na niej mięso. Pod koniec smażenia doprawiamy mięso solą i pieprzem. Dodajemy również jeden drobno posiekany ząbek czosnku.

Cebulę i pozostałe ząbki czosnku drobno siekamy. W garnku z grubym dnem rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy warzywa. Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy pomidory z puszki (lub świeże pomidory, wcześniej oczywiście sparzone i obrane ze skórek). Dodajemy łyżeczkę cukru i dusimy sos pod przykryciem około 20 minut. Doprawiamy solą, pieprzem i ziołami. Gotujemy jeszcze około 10 minut.

Naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Układamy w nim warstwami: połowę tortellini wymieszaną z połową sosu pomidorowego, całe mięso mielone, resztę pierożków i sosu, posypujemy startym żółtym serem. Zapiekamy ok. 15 minut, w temperaturze 180 stopni.

Smacznego!

10:43, shiherlis , Makarony
Link Komentarze (3) »
czwartek, 07 lutego 2008
„Polacy mają depresję totalną, dlatego, że nie ma słońca
Przez 7 miesięcy w roku, a lato bywa czasem nie gorące”
Toskania
Jak śpiewa Kazik. Za oknem pogoda stricte jesienna, której już mam serdecznie dosyć. Jak już zimno musi być, to niech chociaż śnieg będzie i słońce, i lekki mróz, tak do minus pięciu maksymalnie. A jeszcze lepiej jakby przez całą zimę była temperatura dodatnia i zero deszczu. Albo żeby w ogóle zimy nie było. Tylko lato i słońce Toskanii. Takie jak na zdjęciu.

Dzisiaj jeden z moich ulubionych przepisów, czyli spaghetti alla carbonara. Odmian tej potrawy istnieje co najmniej kilkadziesiąt. W internecie znalazłem nawet przepis na carbonarę z boczkiem, śmietaną, pieczarkami i... szczypiorkiem. Nawet kiedyś taką „carbonarę” zrobiłem. Nieźle smakowała, ale do carbonary to jej wiele brakowało.

W okresie letnim carbonarę według poniższego przepisu jadam 2-3 razy w tygodniu. Lato to okres wzmożonego jeżdżenia na rowerze, więc po 50-60 kilometrach trzeba węglowodany uzupełnić.

Składniki:

500g makaronu spaghetti
jajka (prosty przelicznik: na jedną osobę powinno przypadać jedno jajko i jedno żółtko)
świeżo zmielony biały pieprz
natka pietruszki
200g wędzonego boczku
150g świeżo startego parmezanu

Sposób przygotowania:

W misce roztrzepać jajka i żółtka, dodać połowę startego parmezanu, świeżo zmielony biały pieprz i drobno posiekaną natkę pietruszki, całość dokładnie wymieszać.

Na dużej patelni podsmażyć boczek.

Makaron ugotować al dente i dodać do boczku, zalać masą jajeczną i dokładnie mieszać aż jajka lekko się zetną, posypać resztą parmezanu i natychmiast podawać.

Smacznego!
środa, 06 lutego 2008
W internecie, a zapewne i poza nim, od niepamiętnych czasów istnieje spór – czy spaghetti po bolońsku (spaghetti alla bolognese) to prawdziwe danie kuchni włoskiej? Opinii spotkać można tyle ile rodzajów makaronu. Jedni twierdzą, że makaron spaghetti nie występuje w okolicach Bolonii, i dlatego taka potrawa jest jawnym świętokradztwem. Inna opinia, to taka że faktycznie w kanonie kuchni włoskiej istnieje tagliatelle alla bolognese, ale ów makaron można zastąpić innym (spaghetti, fettucine, ziti). Osobiście skłaniałbym się właśnie ku temu. Gotowanie wszak jest sztuką, i odrobina szaleństwa nie zaszkodzi. Oczywiście pewnych zasad należy się trzymać, jeśli chodzi o włoską kuchnię to będą to dwie podstawowe: makaron zawsze gotujemy al dente, a do dań z ryb nie dodajemy parmezanu.

Po dość przydługawym wstępie pora na przepis.

Tagliatelle alla bolognese

Składniki:

500g makaronu Tagliatelle
oliwa z oliwek
1 cebula
1 marchewka
1 łodyga selera naciowego
3 ząbki czosnku
350g mielonej wołowiny
2 puszki pomidorów bez skórek
1 łyżeczka cukru
oregano
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
1 listek laurowy
1 kieliszek czerwonego wina
świeżo starty parmezan

Sposób przygotowania:

W garnku z grubym dnie rozgrzewamy oliwę. Dodajemy drobno posiekaną cebulę, pokrojoną w kostkę marchewkę i łodygę selera oraz drobno posiekany czosnek. Smażymy ok. 5 minut aż warzywa zmiękną.

Do garnka wrzucamy mieloną wołowinę i smażymy ok. 10 minut aż mięso przestanie być surowe. Drewnianą łyżką mieszamy tak, żeby nie było grudek.

Dodajemy pomidory wraz z zalewą, cukier, sól i pieprz oraz listek laurowy. Po chwili całość podlewamy winem. Po zagotowaniu zmniejszamy ogień, przykrywamy garnek i gotujemy ok. 25 minut od czasu do czasu mieszając.

Makaron tagliatelle gotujemy al dente zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i dodajemy do sosu (wcześniej z sosu wyjmujemy listek laurowy), całość dokładnie mieszamy. Przed podaniem posypujemy świeżo startym parmezanem.

Smacznego!

A jakby ktoś jednak zdecydował się na makaron spaghetti to proszę uważać przy jedzeniu.


statystyka